I druga porcja materiałów reklamowych, wykonanych z tej samej okazji, co wcześniejsze, tylko rok później. GIS-Day 2012 (dzień systemów informacji przestrzennej) organizowany przez Urząd Miasta Kielce.
Chcę tu zamieścić moje prace graficzne sprzed kilku lat. Zaczynam od materiałów reklamowych na GIS-Day 2011 (dzień systemów informacji przestrzennej) organizowany przez Urząd Miasta Kielce. Miałam przyjemność robić materiały reklamowe w 2011 i 2012 roku.
Wychodzi na to, że przeceniłam swoje możliwości. Nie dam rady pisać dla siebie sześciu postów tygodniowo (trzy po polsku i trzy tłumaczenia na angielski na OriolaWrites ). Ale to nic, kilka nowych wpisów mam w planach, kilka już zaczętych. Myślę, że porady pisarskie będą się pojawiać raz na dwa, trzy tygodnie, nadal w poniedziałki. Coś na temat copywritingu powinno się też pojawić, ale na razie jeszcze tak mało wiem, że będą to właściwie jakieś zupełnie luźne obserwacje. A na temat tego, co aktualnie piszę -- to znaczy powieści -- będę pisać jak będę mieć taką potrzebę i tyle. Grafiki na razie nie robię. Myślałam, że też coś tam spróbuję, ale nie chcę wchodzić na podwórko, na którym mało się znam i na dodatek nie mam programów do robienia grafiki. I nawet nie wiem ile to powinno kosztować. Jeszcze się trochę pouczę, a potem, się zobaczy. Wakacje zbliżają się ku końcowi i tak sobie myślę, że do regularnego blogowania wrócę we wrześniu. A na razie... kontynuuję HIATUS. :)
[pisarski piątek] Dzisiaj będzie o moim pisaniu. O tym, co piszę teraz. Jestem w trakcie przepisywania powieści “Crystal Spring Valley". Przepisywanie oznacza, ze napisałam pierwszą wersją, a teraz na jej podstawie tworzę drugą. Staram się nie powtarzać tych samych fragmentów (i tych samych błędów w nich zawartych), lecz stworzyć wszystko na nowo. Oczywiście w pierwszej wersji znalazły się momenty, które po prostu są dobre i te zamierzam zostawić, ale większość nadaje się do wyrzucenia. Słownictwo, gramatyka oczywiście są słabe, ale też okazuje się, ze wiele pomysłów fabularnych jest albo bez sensu, albo nie są potrzebne, albo w świetle tego co się dzieje dalej, powinny zostać zmienione. To normalne. Podobno. Na razie udało mi się prawie dotrzeć do pierwszego dużego punktu zwrotnego, czyli jestem mniej-więcej w jednej czwartej książki. Cóż, idzie to znacznie wolniej niż bym oczekiwała, w dużej mierze dlatego, że tracę mnóstwo czasu na inne, zupełnie niepotrzebne, zajęcia....
Komentarze
Prześlij komentarz