Cennik, wzór umowy, rwanie włosów z głowy, czyli niełatwo być copywriterem
[copywriting we środę] To wszystko jest bardziej skomplikowane niż mi się wydawało. Tak jest z resztą ze wszystkim chyba, ale powoli odkrywam te wszystkie niuanse copywritingu, o których nie miałam pojęcia. I wcale nie chodzi o samo pisanie, bo to akurat, jak na razie, nie zaskakuje mnie niczym. Ale to wszystko co dookoła… Na przykład ceny. Odpowiadając na zamówienie trzeba podać cenę, której się oczekuje i ja za każdym razem mam z tym kłopot i muszę sprawdzać jakie ceny chodzą i gdzie i za co (bo inaczej jest za SEO, inaczej za opisy produktów, artykuły na bloga a jeszcze inaczej za tłumaczenia). Może to jakoś ogarnę, a na razie chyba muszę sobie przygotować jakiś cennik i wstawić go tu, na bloga. Bo na razie to moja jedyna strona w necie. Druga rzecz, która mnie zaskoczyła, to że nie wszyscy zleceniodawcy zdają sobie sprawę z tego, że czasem trzeba spisać umowę. I jeśli działa się przez portal (za usługi którego trzeba płacić prowizję) to jeszcze nie problem, bo oni na...