Posty

Wyświetlam posty z etykietą copywriting w środę

Cennik, wzór umowy, rwanie włosów z głowy, czyli niełatwo być copywriterem

[copywriting we środę] To wszystko jest bardziej skomplikowane niż mi się wydawało. Tak jest z resztą ze wszystkim chyba, ale powoli odkrywam te wszystkie niuanse copywritingu, o których nie miałam pojęcia. I wcale nie chodzi o samo pisanie, bo to akurat, jak na razie, nie zaskakuje mnie niczym. Ale to wszystko co dookoła… Na przykład ceny. Odpowiadając na zamówienie trzeba podać cenę, której się oczekuje i ja za każdym razem mam z tym kłopot i muszę sprawdzać jakie ceny chodzą i gdzie i za co (bo inaczej jest za SEO, inaczej za opisy produktów, artykuły na bloga a jeszcze inaczej za tłumaczenia). Może to jakoś ogarnę, a na razie chyba muszę sobie przygotować jakiś cennik i wstawić go tu, na bloga. Bo na razie to moja jedyna strona w necie.   Druga rzecz, która mnie zaskoczyła, to że nie wszyscy zleceniodawcy zdają sobie sprawę z tego, że czasem trzeba spisać umowę. I jeśli działa się przez portal (za usługi którego trzeba płacić prowizję) to jeszcze nie problem, bo oni na...

Przemyślenia o Copywritingu

[copywriting we środę] Tak mi niedawno przyszło do głowy, że copywriting i pisanie transformatywne mają ze sobą co-nieco wspólnego. Konkretnie jeden typ pisania transformatywnego -- pisanie “na podpowiedź” (ang. prompt). Do niedawna tworzyłam dużo takich transformatywnych opowiastek -- ale promptów nigdy nie lubiłam. Teraz, po napisaniu kilkudziesięciu tekstów SEO chyba wiem, w czym był problem. SEO to krótki tekst, który wymaga zastosowania określonych słów, napisania na sprecyzowany temat i nie angażowania się. Napisać, wysłać i od nowa, następny, następny. A tymczasem pisanie transformatywne wiąże się dla mnie z dużym zaangażowaniem emocjonalnym. Chcę napisać to, co mnie chodzi po głowie, a nie komuś innemu. Chcę przelać swoje myśli, swoje pragnienia. A tymczasem trzeba do tego podejść właśnie tak -- bez zaangażowania. To znaczy do promptów, nie do całości pisania transformatywnego. Prompty są fajne, bo pozwalają na zbliżenie się dwóch osób. Ktoś ma pomysł, ja go piszę...

Copywriting -- pierwsze wrażenia

[copywriting w środę] Zaczęłam pisać teksty SEO około miesiąc temu, wiec teraz już mogę coś na ten temat powiedzieć. Na początku wydawało mi się, że to będzie pestka. Policzyłam sobie ile znaków jestem w stanie napisać w ciągu piętnastu minut (pisząc cokolwiek, heh) i wyszło mi, że mogę na tym zarabiać kokosy. No tak. Tylko, że nie da się siedzieć osiem godzin non stop i stukać w klawisze, to raz. A dwa, nie pisze się "czegokolwiek". Trzeba pisać na temat. I jeśli weźmie się temat typu "enduro", czy "meble kolonialne", to trzeba niestety poświęcić trochę czasu na tzw. risercz (research). W rezultacie okazało się, że jeden tekst ok. 1750 do 2500 znaków zajmował mi godzinę i po trzech takich tekstach byłam kompletnie wypruta. Tak było po dwóch tygodniach. Teraz znowu jest łatwiej. Teraz naprawdę daje rade napisać tekst w dwadzieścia minut, ale potem kawa, potem facebuk, jeszcze chwilka przerwy na… sama nie wiem na co. I w efekcie tekstów mogłoby powst...